Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 26 из 39

Dziewczyna wysiadła z autobusu na przystanku koło domu towarowego Extra – Visso. Idąc za nią, przeszedłem podziemnym pasażem na drugą stronę ulicy. Teraz już celowo odkładałem próbę zawarcia znajomości do czasu, aż dowiem się czegoś bliższego na jej temat. Liczyłem na jakiś szczęśliwy przypadek. Postępując pośpiesznie, mógłbym ją łatwo spłoszyć, co w znacznym stopniu skrępowałoby moje ruchy. Trudno jest śledzić na ulicy kogoś, kto wie, że jest obserwowany, i zna z wyglądu osobę natręta. Miałem dalekosiężne plany. Aktorka z pewnością nie pamiętała mojej twarzy. Postanowiłem tropić ją aż do mieszkania, choćby to trwało przez resztę dnia. Spodziewałem się, że po drodze znajdę w końcu jakiś pretekst do rozpoczęcia rozmowy i przeistoczę się ze statysty w aktora w najbardziej sprzyjających mi okolicznościach.

Duże bistro, do którego wszedłem za dziewczyną zaraz po opuszczeniu ruchomych schodów, nosiło szumną nazwę “Oko Cyklonu" i znane było z tego, że jedną jego połowę okupowali z reguły głuchoniemi, a drugą hipisi. Już na podeście od strony Extra – Visso można tu było dostać coś prawdziwego do jedzenia i picia, jednak większość żywych statystów przesiadywała na wysokich stołkach pod niskim stropem baru. Naturalną wentylację wnętrza zapewniał przeciąg wiejący między otwartymi na przestrzał drzwiami z taką gwałtownością, że w środku trudno było zapalić zapałkę.

Stałem pod filarem z papierosem w zębach i obserwowałem grupę młodych ludzi, dwóch mężczyzn i kobietę, do których podeszła narkomanka z metra. Obaj hipisi mieli włosy sięgające do pasa. Jeden ubrany był w bluzę z kunsztownie wyhaftowanymi na jej plecach pośladkami oraz w białe slipy pływackie naciągnięte na wierzch czarnych spodni. Kompletny strój jego kolegi stanowiły dwie pary spodni, przy czym jedne nosił zwyczajnie, jak wszyscy, a drugie – wycinając otwór w ich siedzeniu – przystosował do okrycia górnej połowy ciała. Wyglądało to tak, że głowa wystawała mu między nogawkami, w których trzymał ręce jak w rękawach koszuli. Podciągniętym pod brodę zamkiem błyskawicznym regulował luz wokoło szyi.

Na tle wielu i

Narkomanka również gestykulowała. Zaskoczony wielką sprawnością manipulacyjną jej rąk, próbowałem uchwycić coś z tego, co opowiadała swoim kolegom, jednak bez powodzenia. Dotąd wcale nie liczyłem się z ewentualnością, że bohaterka superfilmu może być głuchoniema. Przy tym kalectwie miała piękną budowę ciała i ujmujący sposób bycia. Każda zmiana na jej twarzy przyciągała uwagę żywiołowością reakcji, wzruszała bogactwem wyrażanych emocji.

Musiałem mieć ponurą minę. Teraz kiedy obserwowałem aktorów w czasie ich niemej rozmowy prowadzonej na de statystów wypełniających bistro, dziewczyna podobała mi się jeszcze bardziej niż w metrze, gdzie siedziała uśpiona. Czując, że jest to właśnie ta kobieta, na którą czekałem w życiu, traciłem resztę pewności siebie, drętwiałem na myśl o przepaści, jaka nas dzieliła. Jeżykiem głuchoniemych można było pewnie wyrazić równie wiele jak mówionym. Przypadkowego obserwatora, znużonego monoto

Ostatnie gesty aktorów (jeśli sądzić po ich gwałtowności) wyrażały jakieś żądanie, któremu przeciwstawiła się moja znajoma. Po upływie kwadransa dziewczyna zbliżyła się do wyjścia i ze znacznej już odległości – ponad głowami statystów – posłała głuchoniemym hipisom serię zagadkowych znaków, oni zaś odpowiedzieli jej ze swego miejsca.

Wreszcie aktorka zjechała schodami do pasażu pod domem towarowym. Tam weszła do kabiny z automatem telefonicznym. Widziałem przez szybę, jak wykręcała numer.

– Tu Muriel – powiedziała do mikrofonu normalnym głosem.

Spojrzała za siebie i zatrzasnęła drzwi.