Страница 13 из 39
Dolly zastanowiła się głęboko.
– Czyli że nie spoczniesz nigdy. A może śpisz tylko w dzień?
– Ten Dzień nie powstał jeszcze z ciemności. Ale on blisko jest.
Wiedzieliśmy o tym od dawna, że miedzy pytaniami stawianymi Płowemu Jackowi a jego natychmiastowymi odpowiedziami zachodził najczęściej dość luźny związek.
– To ja już się ulatniam – powiedziałem roztrzęsionym głosem.
Bałem się pytań Płowego Jacka. Wstając, niechcący spojrzałem mu w twarz: spomiędzy prostych i długich, bardzo jasnych włosów, kiedy je usunął z czoła szybkim ruchem ręki, wyjrzały na mnie smutne, przenikliwe oczy, z których przemawiała głęboka życzliwość i coś dziwnego jeszcze, co wszystkim – przy pierwszym z nim spotkaniu – zaraz nasuwało myśl, że jest on nienormalny.
– Och, Carlos! – zaprotestowała Dolly. – Posiedziałbyś troszkę. Mógłbyś znowu przenocować. Źle ci tu?
– Przecież mieliśmy oglądać slajdy – przypomniał Tom.
Dolly zaskrzypiała swoim legowiskiem.
– Zostaniesz, prawda?
Znowu poczułem się mordercą.
– Niech odejdzie – rzekł Płowy Jack.
Powiedział to tak niespodziewanie, że zwrócił na siebie uwagę wszystkich. Jak zawsze ubrany był dziwacznie: miał na sobie stary worek z otworem na głowę i kawał zardzewiałego łańcucha, którym ten luźny worek przewiązywał w biodrach. Lecz najbardziej zastanawiające było to, że wcale nie zainteresował się moim niezwykłym wyglądem. Po raz ostatni spotkaliśmy się przed dwoma dniami, kiedy jeszcze byłem manekinem. Teraz, widząc zmiany w budowie mego ciała – jako żywy człowiek – musiał też zauważyć pozorne siniaki i fałszywą krew na koszuli.
– Nie zwlekaj – powtórzył z naciskiem. – Wyjdź na ulice Kroywenu i szukaj tam prawdy. Ona cię wyswobodzi. Już policzone są godziny nasze.
– Skąd to wiesz? – spytałem niespokojnie.
Dotąd wszystkie proroctwa Jacka puszczałem lekko.
– Nie ma źdźbła na polu, kropli w wodach ani prochu w prądzie powietrza, które by ukryły się przed Jego wzrokiem – odparł powoli, lecz bez chwili namysłu.
A gdy on to jeszcze mówił, powiedziałem:
– Chce mi się pić.
Z okna spadła papierowa zasłona, kiedy Płowy Jack kończył myśl o Jego wzroku.
– Jestem spragniony – powtórzyłem ciszej. – Jeśli wie, gdzie jest woda, niech mi wskaże.
– Pójdziesz Czterdziestą Drugą Ulicą w kierunku Vota Nufo. Wszystko, czego ci potrzeba, jest za pierwszym rogiem.
– Głuptasie! – Dolly szamotała się jak ptak w stalowym potrzasku. – Wszystko, czego ci potrzeba, znajdziesz tuż obok, za pierwszymi drzwiczkami naszej lodówki!
Opuściłem mieszkanie Yorenów przy akompaniamencie jej donośnego krzyku.