Страница 16 из 42
Udałem się do stanowiska dyżurnego odebrać zamówione materiały. Obłożony w tekturowe okładki "Midrasz" – żydowskie czasopismo młodzieżowe. Czego mogła szukać wewnątrz tajemnicza Stasia? Siedziałem i w zadumie kartkowałem kolejne zeszyty. Nieoczekiwanie natrafiłem na artykuł. Włosy stanęły mi niemal dęba, a oczy wyszły z orbit.
Z otwartym numerem w ręce poszedłem do dyżurnego.
– Czy istnieje tu możliwość wykonania ksero?
Gdy wszedłem do pokoju hotelowego, Szef siedział na łóżku i studiował w zadumie kupioną przeze mnie książkę o Sędziwoju. Na mój widok odłożył ją.
– Co się stało? – zapytał. – Wyglądasz, Pawle, jakbyś zobaczył ducha.
– Jesteśmy, Szefie, największymi frajerami pod słońcem.
– No, nie wszyscy – zaprotestował z godnością. – Czego się dowiedziałeś?
– Proszę – podałem mu odbitą na ksero kartkę.
– "Pracownicy Żydowskiego Instytutu Historycznego dokonali w ostatnich dniach badań naukowych w tunelu łączącym Stare Miasto w Warszawie z Fortem Legionów. Zimą ubiegłego roku dwaj pracownicy Ministerstwa Kultury i Sztuki, Paweł Daniec i Tomasz NN., odnaleźli wejście do korytarza, kryjącego przedwoje
– Prawie rok temu. A nasza droga przeciwniczka czytała to wczoraj.
Szef popatrzył na zegarek.
– Dochodzi osiemnasta. Pewnie już nikogo nie złapię, ale trzeba spróbować.
Wyjął z kieszeni notatnik i dłuższą chwilę szukał numeru telefonu. Wreszcie ujął w dłoń słuchawkę. Wyszedłem, żeby zapewnić mu konstytucyjne prawa poufności rozmów. Wróciłem po dziesięciu minutach. Szef wyglądał na zmęczonego.
– Co się udało ustalić?
– No cóż. Zażądałem, żeby nie udostępniali księgi nikomu, ale spóźniłem się. Dwadzieścia minut temu pojawiła się u nich sympatyczna blondynka z warkoczem i wymachując jakimś upoważnieniem poprosiła o wykonanie kserokopii ostatniej strony. Zrobili jej na poczekaniu. Poprosiłem, żeby zeskanowali i posłali nam pocztą elektroniczną.
– Jak mogła być jednocześnie w Krakowie i tam? – zdziwiłem się.
– To proste. Pociąg z Krakowa jedzie do Warszawy niecałe trzy godziny. Obejrzały z nami ekspozycję, a potem obie, albo tylko jedna z nich wskoczyła do pociągu i zdążyła wykonać ksero. Na Wawelu byliśmy o pierwszej. Na szesnastą mogła być już w stolicy.
– Wyprzedzają nas, Szefie.
– Nigdzie nie jest powiedziane, że księga kryje tajemnicę miejsca ukrycia biblioteki – uśmiechnął się.
Zamyśliłem się, a potem popatrzyłem na zegarek.
– Chyba wybiorę się na dworzec – powiedziałem.
– A to po co?
– Dedukuję, że pa
– Tak bardzo chcesz znowu dostać łomot?
– Poproszę, żeby udostępniła mi ksero.
– Zły pomysł – pokręcił przecząco głową. Przecież jutro też będziemy je mieli.
– Przez noc mogą złamać szyfr, a rankiem udać się na cmentarz i wykopać skrzynie.
– Popełniasz podstawowy błąd. – uśmiechnął się. – Założyłeś, że to jednak zostało zakopane na cmentarzu. Brak ci elastyczności myślenia. Za bardzo przywiązujesz się do hipotez, które mogą być błędne…
– A pan, Szefie, popełnia błąd wyraźnie lekceważąc przeciwnika.
– Wszyscy popełniamy błędy – uśmiechnął się. – Możliwe, że one także…
Położyliśmy się spać.