Страница 37 из 40
– Słucham?
– Pytałem, czy chcesz, żebym pomógł ci ją ubrać?
Coś ścisnęło Holly za serce. Zawsze robili to razem z Gerrym. Co roku puszczali płytę z kolędami, otwierali butelkę wina i ubierali choinkę.
– Pewnie masz ciekawsze zajęcia.
– Wiesz, że chętnie się pobawię – powiedział. – Zawsze robiłem to z Meredith i z dziećmi.
– Dobrze, czemu nie?
Nie pomyślała nawet, że i on ma przed sobą trudne święta. Rozpromienił się jak dziecko.
– Tylko nie jestem pewna, gdzie są ozdoby. Gerry chował je gdzieś na strychu.
– Nie ma sprawy. – Uśmiechnął się krzepiąco. – U nas też ja się nimi zajmowałem.
Wszedł po schodach na strych.
Holly otworzyła butelkę czerwonego wina i nacisnęła play na odtwarzaczu. Rozległy się ciche dźwięki „White Christmas” Binga Crosby’ego. Richard wrócił z czarną torbą przewieszoną przez ramię i zakurzoną czapką Świętego Mikołaja.
– Ho – ho – ho!
Roześmiała się i podała mu kieliszek wina.
– Nie, nie. – Pomachał ręką. – Prowadzę.
– Jeden kieliszek możesz wypić – powiedziała, rozczarowana.
– Nie ma mowy – powtórzył. – Nie piję, kiedy siadam za kierownicę. Holly wzniosła oczy do nieba i stuknęła się z jego kieliszkiem.
Po wyjściu brata dopiła butelkę. I wtedy zauważyła czerwoną lampkę migoczącą w sekretarce automatycznej. Nacisnęła przycisk.
– Cześć, Sharon. Mówi Daniel Co
Druga wiadomość pochodziła od Denise, że szuka jej Daniel. Trzecia pochodziła od Declana, że szuka jej Daniel. Czwarta pochodziła od samego Daniela.
– Cześć, Holly. Mówi Daniel Declan podał mi twój numer. Nie mogę uwierzyć, że nigdy mi go nie dałaś, a jednocześnie odnoszę wrażenie, jakbym go miał od dawna… – Chwila milczenia. – Bardzo chciałbym z tobą porozmawiać. I to zanim się spotkamy na weselu. Bardzo cię proszę, odbieraj moje telefony. – Jeszcze raz westchnął. – Dobra, no to cześć.
Holly znów nacisnęła przycisk, zatopiona w myślach.
Siedziała w salonie, zapatrzona w choinkę, i nagle się rozpłakała. Płakała z tęsknoty za Gerrym, a także z powodu łysej choinki.