Страница 15 из 40
– Gdybyś szukała pracy, mam nawet wolny etat – zaoferował.
– Nie, dziękuję. Chyba lepiej mi pójdzie z drugiej strony baru – powiedziała ze śmiechem i napełniła kufel. Wyjęła portmonetkę, wręczyła mu pieniądze. – Reszty nie trzeba – droczyła się z nim.
– Dziękuję. – Odwrócił się do kasy. – I znów mąż zostawił cię dziś samą? – zapytał.
Holly zastanowiła się, jak mu odpowiedzieć.
– Danielu, nie chciałabym cię wprawiać w zakłopotanie, ale mój mąż nie żyje.
Lekko się zaczerwienił.
– Przepraszam, nie wiedziałem.
– Nie szkodzi. Wiem, że nie wiedziałeś. – Uśmiechnęła się na znak, że jej nie uraził. – Gerry umarł w lutym.
– Bo ostatnio chyba mówiłaś, że tu jest.
– A tak. – Speszyła się i wbiła wzrok w podłogę. – Niby go tu nie było – odparła cicho, rozglądając się po klubie – ale jest tutaj.
Położyła rękę na sercu.
– Rozumiem. W takim razie jeszcze bardziej doceniam twoją odwagę tamtego wieczoru – powiedział delikatnie. Holly była zdziwiona, że tak dobrze się z nim czuje. Odprężyła się i mogła rozmawiać szczerze, bez obawy, że zaraz się rozpłacze. Opowiedziała mu w skrócie o liście.
– Dlatego wtedy wybiegłam zaraz po występie Declana.
– A więc nie dlatego, że tak strasznie grali – zażartował Daniel. – Już rozumiem. Był trzydziesty kwietnia.
– Bingo! – zawołała ze śmiechem.
– Jestem! – ogłosiła Denise, wparowując do klubu. Wystroiła się w suknię, którą miała na balu w zeszłym roku. Za nią wszedł Tom. Nie odrywał oczu od dziewczyny.
– Aleś się odstawiła – zauważyła Holly. Sama w końcu postanowiła włożyć dżinsy, czarne botki i bardzo prostą czarną bluzkę. Nie miała ochoty się stroić.
– Nie codzie
– Kochanie, poznaj mojego przyjaciela, Daniela – dokonał prezentacji Tom.
Daniel i Holly unieśli brwi i uśmiechnęli się. Oboje zwrócili uwagę na słowo „kochanie”.
– Cześć, Tom. – Holly uścisnęła mu rękę, a on cmoknął ją w policzek.
– Przepraszam za tamten wieczór. Nie byłam wtedy w pełni panią siebie.
– Nie ma sprawy. – Tom skwitował jej przeprosiny uśmiechem.
– Gdybyś się nie zgłosiła, nie poznałbym Denise. Jestem twoim wielkim dłużnikiem.
Holly ze zdumieniem odkryła, że dobrze się bawi i wcale nie musi udawać. Była naprawdę szczęśliwa. Poza tym cieszyło ją, że Denise w końcu się zakochała.
Niedługo potem zjawiła się reszta rodziny Ke
– Ludzie, słuchajcie! – Declan stanął na stołku. – Ponieważ Ciara nie mogła się zdecydować, co na siebie włożyć, spóźniliśmy się, a lada chwila puszczą mój dokument. Dlatego błagam was, siadajcie.
– Och, Declan – fuknęła mama.
Holly roześmiała się i posłusznie usiadła. Kiedy spiker zapowiedział film, wszyscy zaczęli klaskać.
Na tle pięknego widoku Dublina nocą ukazał się napis „Dziewczęta w wielkim mieście”, a następnie zdjęcie Sharon, Denise, Abbey i Ciary ściśniętych na tylnym siedzeniu taksówki. Przemówiła Sharon:
– Witajcie! Ja jestem Sharon, a to są Abbey, Denise i Ciara.
Dziewczęta pozowały kolejno w zbliżeniu.
– Jedziemy do naszej przyjaciółki Holly, która ma dziś urodziny. Urządzamy babski wieczór, zero facetów.
W następnej scenie krzyczały do Holly zaskoczonej w drzwiach: „Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin”.
– Och, dziś nie będziemy oszczędzać na piciu.
Kamera ukazała Holly otwierającą szampana, a po chwili dziewczęta spełniające toast. Na końcu Holly, z przekrzywioną tiarą na głowie, piła szampana przez słomkę z butelki.
– Idziemy powłóczyć się po klubach.
Kolejne ujęcie przedstawiało dziewczęta, szalejące w „Boudoir”. Od czasu do czasu któraś wykonywała bardzo nieprzystojne ruchy. Potem Sharon zapowiedziała otwarcie:
– Żebyśmy tylko nie przesadziły. Dziś mamy być grzeczne!
W następnej scenie dziewczęta gwałtownie protestowały, kiedy trzech ochroniarzy wyprowadzało je z klubu.
Holly patrzyła wstrząśnięta na Sharon. Przyjaciółka zastygła w bezruchu. Mężczyźni zaśmiewali się i poklepywali Declana po plecach. Holly, Sharon, Denise, Abbey, a nawet Ciara, skuliły się na krzesłach, upokorzone. Co ten Declan narobił!
Holly wstrzymała oddech. Co tak naprawdę wymazały z pamięci? Aż ścierpła na myśl, co ujrzą za chwilę.
Na ekranie pojawił się kolejny napis: „Wypad na miasto”. Dziewczęta jechały siedmioosobową taksówką. Holly wydawało się, że jeszcze wtedy była trzeźwa.
– Och, John – żaliła się kierowcy z tylnego siedzenia. – Dziś kończę trzydziestkę, wyobrażasz sobie?
John obejrzał się i roześmiał.
– Świetnie się trzymasz.
Kamera najechała na twarz Holly, która aż się skuliła, widząc siebie na ekranie. Miała taką smętną minę.
– I co ja teraz zrobię? – wyła. – Nie mam pracy, męża ani dzieci, a już stuknęła mi trzydziestka! Mówiłam ci, ile mam lat?
– Skarbie, zostaw zmartwienia na jutro.
Wystawiła głowę przez okno i nie zważając na wiatr jechała tak, zatopiona w myślach. O Boże, jak samotnie wyglądam, skonstatowała Holly. Co za okropny widok! Rozejrzała się speszona po pokoju, ale w porę zwróciła oczy na ekran. Pohukiwała właśnie dziarsko na koleżanki, stojąc na O’Co
– Dobra, dziewczyny. Szturmujemy „Boudoir”. I nikt nas nie powstrzyma, a już na pewno żadne kretyńskie goryle, którym wydaje się, że trzęsą klubem.
Z tymi słowy pomaszerowała, jak jej się wówczas zdawało, prosto przed siebie. Koleżanki przyklasnęły i ruszyły za nią.
Następne ujęcie przedstawiało dwóch bramkarzy przed „Boudoir”, którzy kręcili głowami.
– Przykro nam, moje panie, ale nie dzisiaj.
– A wy wiecie – spytała bez zmrużenia powiek Denise – z kim macie do czynienia?
– Nie.
Obaj patrzyli w przestrzeń, lekceważąc starania dziewcząt.
– No właśnie! – Denise ujęła się pod boki. – A to jest bardzo znana księżniczka Holly z fińskiej rodziny królewskiej.
Holly spiorunowała Denise wzrokiem. W barze cała rodzina ryknęła śmiechem.
– Sam nie napisałbym lepszego scenariusza – mówił, zaśmiewając się Declan.
– Księżniczka? – dziwił się wąsaty bramkarz. – Paul, czy w Finlandii jest monarchia?
– Chyba nie, szefie.
Holly zbyła ich monarszym machnięciem ręki.
– Widzisz? – powiedziała Denise. – Narobicie sobie wstydu, jeśli jej nie wpuścicie.
– Nawet jeżeli ją wpuścimy, wy zostajecie.
Wąsacz wskazał gestem czekającym z tyłu gościom, żeby przeszli.
– O nie! – zaprotestowała ze śmiechem Denise. – Jestem jej dworką.
– Jej książęca mość musi się napić – przyszła jej w sukurs Holly. – Jej książęca mość umiera z pragnienia.
Paul i Wąsacz starali się zachować kamie
– Nie, naprawdę, dziewczyny, tu wchodzą tylko członkowie klubu.
– Przecież jestem członkiem rodziny królewskiej! – przypomniała im Holly.
– Księżniczka i ja nie sprawimy wam kłopotu – przymilała się Denise. Wąsacz wzniósł oczy do nieba.
– No dobra. Wchodźcie – wreszcie zlitował się i zrobił im przejście.
– Bóg zapłać – powiedziała Holly, wkraczając do środka.
– Wariatka – skomentował Wąsacz ze śmiechem i zebrał się w sobie na widok grupy nadchodzącej z Ciarą.
– Czy moja ekipa filmowa może wejść ze mną? – spytała ufnie Ciara typowym australijskim akcentem.
– Chwileczkę, zaraz sprawdzę. – Paul odwrócił się, zamienił z kimś kilka słów przez krótkofalówkę. – Dobra, nie ma sprawy. Wchodźcie.
– To ta australijska piosenkarka, tak? – upewnił się Wąsacz.
– Tak. Aha, niezła sztuka.
– Powiedz chłopakom, żeby mieli na oku tę całą księżniczkę. I żeby nie wchodziły w drogę piosenkarce z różowymi włosami.
Oglądając teraz wnętrze klubu „Boudoir” na ekranie, Holly przypomniała sobie, że klub je rozczarował. Czytały w jakimś czasopiśmie, że jest tam fonta
– Rany, ale te stringi skąpe! – zawołała zdumiona Denise. – Plaster na moim małym palcu jest większy.
Tom zaczął nerwowo skubać mały palec Denise. Holly znów spojrzała na ekran.
– Dobry wieczór, tu Sharon McCarthy. Witam w wiadomościach o północy.
Sharon stała przed kamerą, trzymając butelkę, która miała imitować mikrofon. Declan przekrzywił kamerę tak, żeby uchwycić w kadrze znanych prezenterów telewizji irlandzkiej.
– Dzisiaj, w dniu trzydziestych urodzin, księżniczka Holly z Finlandii wraz z dworką uzyskała wstęp do sły
– Siedziałam tuż obok jego stolika, zajęta własnym towarzystwem, gdy wtem pan Walsh pociągnął z kieliszka i uśmiechnął się.
– To doprawdy coś niesłychanego! Czy to aby na pewno był uśmiech?
– Może zrobił grymas, chwytając oddech, ale moje koleżanki też uznały to za uśmiech.
– Zatem byli i
– Owszem, księżniczka Holly widziała całe zdarzenie.