Страница 18 из 55
– Mam tego dość - warknął gniewnie Doktor, sprężył się, usiłując wstać, w tym momencie coś trzasło u spodu i wszyscy wysypali się dnem jak ulęgałki. Stoczyli się po pięciometrowej pochyłości na dno wąwozu.
– Nikomu nic się nie stało? - spytał Koordynator, utytłany w glinie. Pierwszy zerwał się na nogi.
– Nie, ale - ależ ty jesteś cały pokrwawiony, pokaż no się! - zawołał Doktor.
Koordynator miał w samej rzeczy głęboko rozciętą skórę na głowie, między włosami, rana sięgała połowy czoła. Doktor przewiązał mu ją, jak się dało, i
i byli posiniaczeni, a Chemik spluwał krwią - przygryzł sobie wargę. Ruszyli w kierunku rakiety. Nawet się nie obejrzeli na pogruchotany pojazd.