Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 33 из 37

– Podobno piszesz tu książkę o piciu – Kasia zbytecznie wydłużała drogę do nieubłaganego wniosku.

– Od pewnego czasu piszę o miłości.

– w każdym razie o piciu na razie nie pisz. Zostaw to sobie na potem. Bo potem, wiesz, Jurusiu, potem nie będzie ci się chciało o tym pisać. Potem, kto wie, może w ogóle nie będzie ci się chciało pisać. Przecież w życiu nie można być tylko pisarzem, trzeba też być kolegą, przyjacielem, pracownikiem, ojcem, kochankiem, plażowiczem, Bóg wie kim.

– Bóg wie – powiedziałem i ponownie zamilkłem, i milczałem dalej, bo co niby miałem powiedzieć? Miałem może dać godną grafomana odpowiedź, że jak nie będzie mi się chciało pisać, nie będzie mi się chciało żyć? Milczałem więc dobrą chwilę, potem się jednak przemogłem, przerwałem milczenie i powiedziałem:

– Jak piszę, to nie piję, jakbym codzie

– Słuchaj, Jurusiu, należysz do kategorii trudny pacjent. Trudny pacjent to jest taki pacjent, który posiada w jakiejś dziedzinie wysokie umiejętności i jeśli się tu znajdzie, nie tylko nie jest w stanie wyrzec się swoich umiejętności, ale wręcz używa ich, by bronić swego deliryzmu. Miałam tu deliryka, który był w cywilu mecenasem, i on w obronie swego deliryzmu wygłaszał tak przekonujące, tak uargumentowane i wreszcie tak piękne mowy obrończe, że prawie mnie przekonał. Płakałam z zachwytu nad jego przemowami i z niemałym trudem powtarzałam sobie raz po raz, że ten człowiek czarno na białym spełnia wszystkie warunki, że nie ma się co bałamucić jego niewi

Miałem wielką ochotę z wyższością i nie bacząc na prawdę powiedzieć, że porady urologiczne to nie to samo, co literatura, ale zmitygowałem się – nie można ani w zbożnych polemicznych zamiarach, ani w obronie rzemiosła, ani nawet w obronie własnej – mówić nieprawdy; porady urologiczne to może być wielka literatura.

Poza tym Kasia w jakiejś mierze miała rację: ja już nie chciałem być tylko pisarzem, ja teraz chciałem być tylko z tobą. Ponieważ jednak nikt, ani Kasia, ani terapeuta Mojżesz alias Ja Alkohol, ani doktor Granada, ani sam Pan Bóg nie polecił mi, bym dokonał wyboru między tobą a literaturą – piszę dalej, choć teraz czynię to w dyskrecji. Jeśli natomiast Pan Bóg przemówił do mnie ustami terapeucicy Kasi i jeśli to On polecił mi, bym wybrał deliryzm lub literaturę, leczenie deliryzmu lub pisanie książki, to gnę się w pokorze, ale mówię: Panie Boże, zbyt kruchą wybrałeś dla swych słów posła

Terapeucica Kasia spoglądała na mnie przenikliwie, ja jednak sprostałem jej spojrzeniu, w miarę upływu czasu ona rozluźniała się w sposób widoczny, ja rozluźniałem się w sposób niewidoczny (powi

– i tak nikt, ani ja, ani nikt i

O to byłem spokojny. Jeśli szwadron terapeucie urządzał kipisz w szafce deliryka, czyniono to wyłącznie, by znaleźć spirytus w tubce pasty do zębów, gorzką żołądkową w butelce po szamponie, relanium pod podeszwą. Antydeliryczne książki i broszury, kwestionariusze, wypracowania, konfesje i dzie

Kiedy zaś w trakcie konwersatorium na temat: Jak tłumaczyłem i usprawiedliwiałem swoje picie?”, otóż kiedy w trakcie tego konwersatorium jedna z terapeucie (mniejsza o jej imię) wyrwała mi zeszyt z notatkami i jęła ryć wzrokiem w moim piśmie, postanowiłem – na wszelki wypadek – zejść do całkowitego podziemia. Wzmogłem krępującą dyskrecję, tak aż nabrała znamion twórczej konspiracji.

Wstaję o czwartej rano, nad obłąkańczymi ogrodami podnoszą się mgły, cichcem zakradam się do pokoju ciszy i cichcem piszę. w niedzielę z gotowym rękopisem za pazuchą czekam pod szpitalną bramą. Koło jedenastej biegniesz wzdłuż peronu, idziemy naszą ścieżką, siadamy na kamie