Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 28 из 37

21. Czwartek 6 lipca roku 2000.

Król Cukru – w cywilu zamożny przedsiębiorca – oznajmił zgromadzonym w palarni delirykom, iż w prowadzonym przez siebie dzie

– a jednak opisywanie stanu duszy po oddaniu stolca wydaje mi się niestosowne – przerwała mu bez przekonania Fa

– Fa

– Dobrze – Fa

– Nie muszę tego mówić, bo to zapisałem – odpowiedziął Król Cukru i dodał spiżową, boleśnie przypominającą mi tamten świat refleksję: – Jak się coś zapisze, nie trzeba o tym mówić. Na społeczeństwie powiem o czym i

Ale wieczorem, gdy zebraliśmy się wszyscy w jadalni, by jak co dzień dokonać bilansu życia, Król Cukru nie zabrał głosu, nie odezwał się ani słowem, w ogóle nie doszliśmy ani tego, ani któregokolwiek i

– Zrozumiałam – powiedziała – po pewnym czasie zrozumiałam, dlaczego nie możemy oglądać telewizji, słuchać radia, grać w domino i i

– Telefon jest wyłączany po 21°° dla dobra pacjentów – na bezwiednie nauczycielską tonację głosu Fa

– o jakiej ciszy siostra przełożona mówi – Fa

Fa

Fa

Fa

– Wedle regulaminu telefon powinien być dostępny dla was, deliryków, pomiędzy 7°° a 21°°. Tak było i tak będzie, albo i nie będzie, bo widzę, że trzeba rozważyć możliwość całkowitej likwidacji telefonu na oddziale. Przecież tu nie chodzi – skłonił się lekko w stronę siostry Violi – przecież tu nie chodzi o ciszę w jej, że tak powiem, słyszalnym czy niesłyszalnym aspekcie. Wy macie się wyciszyć wewnętrznie, macie się ukoić. Macie ukołysać wasze skołatane nerwy nie do snu, lecz do spokojnego życia w przyszłości. a wszystko, co przychodzi z tamtego świata, nawet telefon, może was rozdrażnić. Telefon, powiedziałbym, zwłaszcza telefon może człowieka rozdrażnić, sam wiem, jak drażniące bywają niektóre telefony. Więc, jak powiadam: od 7°° do 21°°. Potem cisza nocna, słuchawka odwieszona, praca nad sobą, wyciszanie się. Nieskończone, wiodące do absolutnie doskonałego wyciszenia wyciszanie się. Tak, wyciszcie się, wyciszcie, bo jeśli się nie wyciszycie, ja, alkohol – terapeuta Quasi Mojżesz alias Ja Alkohol dalej mówił bardzo cicho, ale szeroko rozłożył ramiona, by nadać sobie smoczy pozór – jeśli się nie wyciszycie, ja, alkohol, was zmiażdżę.

Wyciszenie się było celem naszego życia, naszą modlitwą i naszym Bogiem (ewentualnie w miejscowym narzeczu: siłą wyższą, jakkolwiek ją pojmujemy). Wyciszenie było naszą Ziemią Obiecaną, do której pod przewodnictwem terapeuty Mojżesza alias Ja Alkohol wiodły nas terapeutki. Doktor Granada prowadził z nami filozoficzne dysputy o życiu i śmierci, siostra Viola i i

Pamiętam jak dziś, dokładnie co do dnia, moje spotkanie oko w oko z terapeutą Mojżeszem alias Ja Alkohol. Było to dokładnie w czwartek ó lipca roku 2000. Pamiętam dokładnie, ponieważ akurat tego dnia pisałem pierwsze akapity dzie

Wokół oddziału deliryków wznosiły się ceglane, otoczone bujnymi dzikimi ogrodami domy obłąkanych. w samo południe ogrody zapełniały się gwarnymi tłumami odzianych w pasiaste piżamy schizofreników i samobójców, gęste i żółtawe jak szare mydło chmury zapachu ich biało-niebieskich piżam i mącznych ciał płynęły nad ogrodami; nie mogłem pozbyć się myśli, iż jeden z tych obłoków ogarnął mnie i opasał.

Przyjąłem z roztrzęsionych rąk Najbardziej Poszukiwanego Terrorysty Świata flakonik wody kolońskiej Polo Sport, obiecałem sobie używać jej bardzo dyskretnie, w każdym razie tak, by ominął mnie niedościgły węch siostry Violi, która z odległości kilkudziesięciu metrów (samym – podkreślam – węchem) potrafiła określić, z jakim: spożywczym czy niespożywczym, alkoholem miało się (zewnętrzną czy wewnętrzną) styczność. Przyjąłem flakonik, schowałem go w schowku, którego nie zdradzę, i w zamian podjąłem się prowadzić dzie