Страница 24 из 37
19. Córki Królowej.
Po gazetach sprzątałem książki; w trakcie sumie
Klasyka, jak zwykle, leżała na dnie pobojowiska. Podnosiłem z podłogi Summę teologiczną, Zmartwychwstanie oraz antologię wierszy anglosaskich, podnosiłem, prostowałem obwoluty, a nawet żelazkiem prasowałem kartki, gdy jakaś była zagięta, podnosiłem, odkurzałem, wygładzałem i na powrót umieszczałem w regale. Po usunięciu gazet, po ułożeniu książek sprzątałem dalej, wyrzucałem niedopałki, zmywałem naczynia, zmieniałem pościel, pochylałem się nad wa
Potem wieszałem na balkonie rzeczy uprane stara
Don Juan Ziobro, w cywilu fryzjer, a w dodatku muzyk, z wielkim upodobaniem zwykł demonstrować, w jaki sposób należy profesjonalnie operować nożyczkami. Istotnie ciął nimi w powietrzu z niesłychaną wprawą, na pierwszy rzut oka nie było wiadomo, na czym polega magia jego kunsztu, dopiero po chwili wzmożonej uwagi oraz po jego niecierpliwych podpowiedziach niefachowe oko dostrzegało: boskie palce mistrza wprawiały w ruch jedno tylko ostrze, drugie było nieruchome, nikt, nawet doktor Granada, nie umiał powtórzyć tej sztuczki, a przejęty dumą Don Juan Ziobro nie zdradzał sekretu.
Z nieodłącznymi nożyczkami, dyskretnie wetkniętymi w kieszonkę piżamy (bluza piżamy brawurowo rozpięta, pod szyją fantazyjnie zawiązany fular), namiętnie krążył po oddziale i wszystkim pacjentkom, i wszystkim pielęgniarkom nieusta
Wszystkie cztery córki Królowej Kentu byty prawdziwymi księżniczkami. Byty to cztery piękne młode kobiety, odpowiednio w wieku 24, 25, 27 i 30 lat, wykwintnie ubrane, narkotycznie pachnące perfumami odpowiednio: Dune, Poeme, Organza, Dolce Vita, wszystkie cztery podjeżdżały pod szpital własnymi samochodami odpowiednio: fordem mondeo, renaultem laguną, volksvagenem golfem, nissanem almerą, i wszystkie cztery dzień w dzień byty świetnie uczesane przez biegłych stylistów od Jean-Louisa Davida. Don Juan Ziobro na sam widok tych czterech gwiazd tracił przytomność. o ile ja o sobie z w miarę czystym sumieniem mogę mówić, że byłem we władaniu kobiet, o tyle Don Juan Ziobro był w absolutnym, niewolniczym, kokainistyczno-morfinistycznym władaniu kobiet. Na widok jakiegokolwiek elementu najluźniej nawet związanego z kobiecością ożywał i zarazem omdlewał, jakikolwiek damski głos, choćby to był nawet dochodzący z korytarza zdarty i napastliwy baryton salowej Poniatowskiej, natychmiast podrywał go z łóżka, Don Juan raptownie wstawał, spazmatycznie poprawiał fular, w biegu skrapiał się obficie wodą kolońską i ruszał ku wabiącym go syrenim śpiewom.
Cztery dzień w dzień odwiedzające matkę piękności onieśmielały go wszakże. o ile znał wszystkie kobiety, których stopa kiedykolwiek przekroczyła próg oddziału deliryków, o ile bezwstydnie spoufalał się z odwiedzającymi nas żonami, córkami, narzeczonymi, o ile zajadle, choć daremnie, zalecał się do pielęgniarek, o tyle na cztery księżniczki spozierał ukradkiem, przemykał obok nich chyłkiem, kłaniał im się niezgrabnie, nawet nie próbował wszczynać rozmowy. Najwyraźniej żadne z jego sławnych, równie strzelistych, co zawiesistych zagajeń (doprawdy nigdy nie widziałem kobiety z tak rasowymi pęcinami – mawiał na przykład do osłupiałej i na domiar obutej w wysokie do kostek ortopedyczne trzewiki salowej Poniatowskiej), otóż najwyraźniej żadne z jego sły
– Wtedy trzeba bez słowa odłożyć słuchawkę – odpowiadała niezmie
Królowa Matka, Królowa Kentu była bowiem chodzącą garścią popiołu. w gruncie rzeczy nie dało się nawet nic określonego powiedzieć o jej wyglądzie, być może kiedyś była równie piękna jak jej córki, ale teraz jej twarz, jej oczy, włosy, ramiona, dłonie i nogi, wszystko obróciło się w popiół. Ślady dawnej urody zasypał popiół, spojrzenie pałające zgasło, skóra poszarzała, straciła czułość.
Królowa Kentu (w cywilu magister farmacji) była osobą nieziemsko nieśmiałą. Była nieziemsko nieśmiała jako dziecko, była nieziemsko nieśmiała w szkole powszechnej i średniej, była nieziemsko nieśmiała na studiach. Ojciec jej, autorytarny farmaceuta ze skło