Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 8 из 127

Sny

W zeszłym roku dałam ogłoszenie do „Giełdy Dolnośląskiej”, że zbieram sny, ale szybko się rozczarowałam, bo ludzie próbowali mi je sprzedawać. „Umówmy się na cenę”, pisali, „Proponuję 20 złotych za sen. To uczciwa cena”. Więc zrezygnowałam; zbankrutowałabym na cudzych snach. Bałabym się, że zmyślaliby je dla pieniędzy. Sny ze swej natury nie mają nic wspólnego z pieniędzmi.

Znalazłam za to stronę w Internecie, gdzie ludzie zapisują swoje sny sami z siebie, za darmo. Co rano pojawiają się tam nowe kawałki, w różnych językach. Zapisują swoje sny dla i

Jeżeli robi się to regularnie, jeżeli czyta się uważnie dziesiątki, a nawet setki cudzych snów każdego ranka, zauważy się z łatwością że zawsze jest między nimi jakieś podobieństwo. Zastanawiam się od dawna, czy i

Często prosiłam Martę, żeby opowiedziała mi swój sen. Wzruszała ramionami. Myślę, że jej nie obchodziły. Myślę, że nawet kiedy sny przychodziły do niej w nocy, nie pozwalała sobie ich zapamiętać. Ścierała je jak rozlane mleko ze swojej ceraty w wielkie poziomki. Wyżymała ścierkę. Wietrzyła swoją niską kuchnię. Zatrzymywała wzrok na pelargoniach; rozcierała w palcach ich liście, a cierpki zapach na zawsze tłumił, cokolwiek tam działo się w nocy. Dałabym wiele, żeby poznać choć jeden sen Marty. Marta opowiadała za to cudze sny. Nigdy jej nie zapytałam, skąd o nich wie. Może zmyślała je, tak samo jak te swoje opowieści. Robiła z cudzych snów użytek, tak samo jak z cudzych włosów preparowała peruki. Gdy jechałyśmy gdzieś razem, do Kłodzka czy do Nowej Rudy, i gdy czekała na mnie w samochodzie przed bankiem, patrzyła na ludzi przez okna. Potem, w samochodzie, grzebiąc w reklamówkach z zakupami, zawsze tak jakoś od niechcenia zaczynała coś opowiadać. Na przykład cudze sny.

Nigdy nie byłam pewna, czy istnieje granica między tym, co Marta mówi, a tym, co ja słyszę. Ponieważ nie potrafię tego oddzielić od niej, ode mnie, od tego, co obie wiemy, a czego nie, od tego, co mówiło rano radio Nowa Ruda, co pisały gazety w sobotnio-niedzielnych wydaniach z programem TV, od pory dnia i nawet od tego, jak słońce oświetla w dolinach mijane wsie.