Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 5 из 127

Radio Nowa Ruda

Lokalne Radio Nowa Ruda nadawało codzie

Wygrywał go prawie zawsze ten sam człowiek o nazwisku Wadera. Musiał mieć ogromną wiedzę, wiedział rzeczy niemożliwe do odgadnięcia. Obiecywałam sobie, że w końcu dowiem się, kim jest pan Wadera, gdzie mieszka i skąd to wszystko wie. Przejdę górami do Nowej Rudy, żeby zapytać go o coś ważnego, sama nie wiem o co. Wyobrażałam sobie, jak od niechcenia podnosił codzie

Kiedyś usłyszałam, jak przed zadaniem konkursowego pytania spiker powiedział łamiącym się głosem:

„Panie Wadera, niech pan do nas dzisiaj nie dzwoni”.

Między dwunastą a pierwszą miły kobiecy głos czytał powieść w odcinkach i nie dało się jej nie słuchać, wszyscy musieliśmy słuchać każdej powieści, ponieważ była to pora przygotowań do obiadu i wtedy zwykle obieraliśmy ziemniaki albo kleili pierogi. W ten sposób miałam przez cały kwiecień A

„-Kocha i

– Ale jak? – zadała sobie pytanie i osunęła się na fotel przed lustrem”.

Czasem w południe przychodziła Marta i odruchowo brała się do jakiejś pomocy. Na przykład kroiła marchew w drobną kostkę.

Marta słuchała spokojnie, z powagą ale nigdy nie powiedziała nic na temat A

Ludzie w wieku Marty chorują na miażdżycę i Alzheimera. Kiedyś pieliłam w ogródku i z drugiej strony domu zawołał mnie R. Nie zdążyłam odpowiedzieć.

– Czy ona tam jest? – zapytał Martę, która stała tak, że widziała nas oboje. Spojrzała na mnie i odkrzyknęła mu:

– Nie ma jej tutaj.

Potem spokojnie odwróciła się i poszła do domu.

Dlaczego Taki-a-Taki widzi duchy, a ja nie? – zapytałam kiedyś Martę. Marta powiedziała, że dlatego, bo jest w środku pusty. Zrozumiałam to wtedy jako bezmyślność i prostotę. Człowiek pełny w środku wydał mi się bardziej wartościowy niż pusty.

Potem myłam podłogę w kuchni i nagle pojęłam, co chciała mi powiedzieć Marta. Bo Taki-a-Taki jest jednym z tych ludzi, którzy wyobrażają sobie Boga tak, jakby on stał tam, a oni tu. Taki-a-Taki wszystko widzi na zewnątrz siebie, nawet siebie widzi na zewnątrz siebie, ogląda siebie, jakby oglądał fotografię. Z sobą obcuje tylko w lustrach. Kiedy jest zajęty, kiedy na przykład składa te swoje filigranowe sanie, to w ogóle przestaje dla siebie być, ponieważ myśli o saniach, a nie o sobie. Sam dla siebie nie jest ciekawą rzeczą do myślenia. Dopiero kiedy ubiera się, żeby ruszyć w swoją codzie

Wtedy widzi się duchy.