Страница 49 из 127
Kto napisał żywot świętej i skąd to wiedział
Paschalis został więc w klasztorze sióstr martianek, żeby spisać historię ich sekretnej czteroimie
Dwa razy dzie
Książka była dziwna, bo czytało się ją z dwóch stron naraz. Z jednej strony widniał tytuł Hilaria, a kiedy odwróciło się ją do góry nogami, zaczynała się jako Tristia. A więc smutki i radości. W środku książki między obydwiema częściami było jeszcze kilka stron zapisanych i
Istniała także druga przyczyna braku skupienia Paschalisa – ciągnęło go życie kobiet za ścianą. Czasem słyszał ich głosy i stuk sandałów. W porze przynoszenia posiłków stawał pod drzwiami i czatował na moment, kiedy delikatne uderzenie naczyń o posadzkę obwieszczało mu, że za drzwiami jest jakaś kobieta. Nigdy nie odważył się jednak ich wtedy otworzyć. Ze swojej celi wychodził tylko w nocy, gdy odgłosy życia w klasztorze zamierały. To było mu wolno. Mógł przejść jedyną dozwoloną trasą – z celi do kapliczki z wizerunkiem ukrzyżowanej Kummernis. I w końcu obnażone, jasne piersi świętej zaczęły w nim budzić pragnienie. Marzył, żeby wtulić między nie twarz. Marzył też czasem o czymś bardziej dojmującym, czymś, co miało związek z Celestynem, o czym wiedział, że jest grzeszne i zakazane, i sprawdzał te marzenia na sobie, tuląc się nocami do szorstkiego koca i badając swoje niezdecydowane ciało. W Hilariach pierwszy fragment, który przykuł jego uwagę, był następujący:
„Mogłabym położyć się na ziemi, rozrzucić ręce i nogi, i tak czekać, aż Twoje niebo nabrzmieje od słońca i opadnie na mnie, tuląc się do mojego brzucha i piersi”.
Tak ją po raz pierwszy zobaczył. Leżała na łagodnym zboczu góry, za klasztorem, na trawie wśród kwitnących jaskrawych mleczów, których kolor raził Paschalisa w oczy. Wymazał je z tego obrazu. Teraz otaczała ją zielona trawa i czyste ogromne niebo. Jej ciało było jak krzyżyk postawiony na zboczu góry, jak znak, który mówi „patrz, tutaj, tutaj!”. Dołem, drogą idą ludzie, poganiają woły, biegną psy, jakiś mężczyzna wybucha nagle śmiechem, dzwonią dzwonki na szyjach owiec, swędzi skóra, wyżej idzie człowiek z upolowanym zającem, macha ręką dym z kominów sunie w niebo, ptaki lecą obojętnie na zachód. To wszystko widzi Paschalis.
Położyć się na kimś, kto leży bezbro
„Co za bzdury”, żachnęła się następnego dnia przeorysza, a Paschalisowi zrobiło się wstyd, że odważył się jej zwierzyć. „Nie po to dałam ci tu schronienie i wikt, żebyś wymyślał takie rzeczy. Kiedy czujesz się głodny -jedz. Kiedy czujesz się samotny – módl się. Czy poznałeś już pouczenia do modlitwy?” Tak, czytał je, ale wydały mu się niezrozumiałe. Co to znaczy: nie myśleć o niczym, zastanawiał się. Jak jest możliwe nie myśleć o niczym. Stawał przy oknie w smudze światła i badał swoje myśli. Wydawały się wszechobecne, komentowały krajobraz, jaki oczy widziały za oknem; powtarzały: o, chmura, drzewa, góry: o, jak rzucają cień na trawiaste połoniny. A kiedy zamykał oczy, żeby oddzielić się od tych widoków, jego myśli zmieniały się, ale wciąż były obecne: jestem głodny czy to już pora posiłku co to za dźwięk z góry czy ktoś biegnie kim jest ta wysoka zako
Ręka mnicha w południe zawsze słabnie, myśli zatrzymują się w locie i wiszą wstęgami w Paschalisowej celi. Nie ma w nich ładu i składu, słowa wykruszają się ze swojego kształtu i w pyle osypują się na ziemię. Demon południa daje mnichowi wrażenie, że bieg rzeczy spowalnia się, a słońce nie porusza. Paschalis wlepia wzrok w jakiś punkt, nawet nie wie jaki. Zamierzona praca zamienia się w wiszący nad głową kamień i ciąży całemu światu. Pokusa zaniechania, nagła dojmująca pustka, nuda, która brzmi zawsze jak granie świerszczy. „Anxietas cordis quae infestat anachoretas et vagos in solitudine monachos”, czyta Paschalis i wie, że popełnia grzech, że grzeszy nie czynem, ale zaniechaniem wszelkiego czynu. Jedynym ratunkiem wydaje się ucieczka.
Paschalis myślał, że kiedy zostanie w klasztorze, zako
Tego wieczoru Paschalis ze szczegółami wyobraził sobie scenę w Rzymie. Papież jest wzruszony jego pracą i długą podróżą. Papież przypomina teraz Celestyna. Kładzie Paschalisowi dłoń na głowie, czego zazdroszczą mu biskupi i królowie. A potem zwraca się do tych wszystkich władców, bogaczy i ludzi zebranych na dziedzińcu: Od tej chwili Paschalis jest kobietą! W drodze powrotnej ciało Paschalisy zmienia się z każdą wiorstą powiększają się piersi, skóra robi się gładka, aż w końcu którejś nocy ginie bezpowrotnie męskie przyrodzenie, jak wyrwane z korzeniami. Pozostaje po nim otwór, który prowadzi tajemniczo w głąb ciała.