Страница 41 из 127
Kury, koguty
Marta co roku wiosną chodziła do Nowej Rudy i kupowała sobie dwie kury i koguta. Hodowała te kury, dbała o ich bezmyślny żywot, sprowadzający się do wielogodzi
Nie mogłam tego zrozumieć; pierwszego roku nie odzywałam się do niej kilka dni i wyrzuciłam kości, które przyniosła moim sukom. W Martę, która przez całe lato nie kupowała mięsa i żywiła się tylko warzywami, musiał wstępować zły demon. Te jej kury były oswojone, nie bały się ludzi, jadły z ręki okruszki ciasta, patrzyły w oczy. Marta trzy dni z rzędu robiła z nich rosół, mięso gotowała, ogryzała kości do ostatniego kurzego ścięgna. Trudno mi było uwierzyć, że ta chuda staruszka zjadała w ciągu trzech dni trzy sztuki drobiu.
Teraz przyszła pod okno i powiedziała:
Kupiłam kury.
Rozumiem – mruknęłam.
Co robisz? – zapytała pojednawczo.
Jestem zajęta.
Milczała przez chwilę. Zapisałam plik.
– To ci zabiera dużo czasu. – Usłyszałam, że idzie w stronę tarasu, zaraz wejdzie na schody. Usłyszałam jej perfekcyjne wycieranie butów. Za chwilę widziałam ją jak siedzi w sieni przy okrągłym stole. Miała na głowie absurdalną sportową czapkę i uśmiechała się.
– Nie szkoda ci czasu? – powiedziała i pokazała mi w koszyku młode kurki i kogutka.
Podejrzewałam, że Marta ma kłopoty ze spaniem; może właśnie dlatego milczała na temat swoich snów. Mówiła, że cały jej sen, to dwugodzi
Ale najbardziej zdumiewającą rzeczą jaką widziała Marta, był sen tysięcy ludzi, którzy spali teraz pogrążeni w próbnej śmierci, leżeli pokotem w miastach, wsiach, wzdłuż szos, przy przejściach granicznych, w schroniskach górskich, w szpitalach i domach dziecka, w Kłodzku i Nowej Rudzie, i jeszcze dalej, w przestrzeni, której nie widać i nawet nie czuje się, że istnieje. Skąpani we własnym zapachu, rzuceni w obce łóżka, w koje robotniczych hoteli, na półkotapczany zagraconych kawalerek, za przepierzenia oddzielające miejsce spania od miejsca życia. W każdym domu ciepłe, bezwładne ciała, ręce rozrzucone albo przytulone do ciała, leciutko drgające powieki, pod którymi oko wędruje niespokojnie w tę i z powrotem, muzyka oddechów, pochrapywań, dziwnych słów wyrzucanych nagle przed siebie, nieświadomy taniec stóp, poruszenia ciała, które w se