Страница 48 из 62
— Najłatwiej zwalać wszystko na nieżyjących — warknęła Sabrina Glevissig, ale Filippa uciszyła ją gwałtownym gestem.
— Nie chciałam mieszać się do tego, co stało się w Aretuzie — podjęła Ye
— Co się stało, to się nie odstanie — przerwała Filippa. - Błąd zdarzyć się może każdemu. Nawet Tissai de Vries. Kiedy Tissaia po raz pierwszy zobaczyła Ciri?
— Trzy dni przed rozpoczęciem zjazdu — powiedziała Margarita Laux-Antille. - W Gors Velen. Ja też wtedy ją poznałam. I gdy tylko ją zobaczyłam, od razu wiedziałam, że to niezwykła osóbka!
— Niezwykle niezwykła — odezwała się milcząca do tej pory Ida Emean aep Sivney. - Skoncentrowało się w niej bowiem dziedzictwo niezwykłej krwi. Hen Ichaer, Starsza Krew. Materiał genetyczny przesądzający o niezwykłych zdolnościach nosicielki. Przesądzający o wielkiej roli, jaką odegra. Jaką musi odegrać.
— Bo tego chcą elfie legendy, mity i proroctwa? — spytała z przekąsem Sabrina Glevissig. - Cała sprawa od początku trąciła mi bajką i fantazją! Teraz już wątpliwości nie mam. Szanowne panie, proponuję zająć się dla odmiany czymś poważnym, racjonalnym i realnym.
— Chylę czoła przed trzeźwą racjonalnością, będącą siłą i źródłem wielkich przewag waszej rasy — uśmiechnęła się lekko Ida Emean. - Jednak tu, w gronie osób zdolnych robić użytek z mocy, która nie zawsze poddaje się racjonalnej analizie i wytłumaczeniu, nieco niestosownym wydaje mi się lekceważenie proroctw elfów. Nasza rasa nie jest tak racjonalna i nie z racjonalności czerpie siłę. Mimo to istnieje od kilkudziesięciu tysięcy lat.
— Materiał genetyczny, zwany Starszą Krwią, o którym mówimy, okazał się jednak nieco mniej odporny — zauważyła Sheala de Tancarrille. - Nawet elfie legendy i proroctwa, których wcale nie lekceważę, uznają Starszą Krew za całkowicie zniszczoną, wymarłą. Nieprawdaż, pani Ido? Nie ma już na świecie Starszej Krwi. Ostatnią, która miała ją w żyłach, była Lara Dorren aep Shiadhal. Wszyscy znamy legendę o Larze Dorren i Crege
— Nie wszyscy — rzekła Assire var Anahid, po raz pierwszy zabierając głos. - Waszą mitologię studiowałam pobieżnie i nie znam tej legendy.
— To nie legenda — powiedziała Filippa Eilhart. - To prawdziwa historia. Jest też wśród nas ktoś, kto doskonale zna nie tylko historię Lary i Crege
— Z tego, co mówisz — uśmiechnęła się królowa elfka wynika, że znasz sprawy nie gorzej niż ja.
— Nie wykluczam. Ale jednak to ciebie proszę o wypowiedź.
— Aby przetestować moją szczerość i lojalność wobec loży — kiwnęła głową Enid an Glea
— Historia Lary i Crege
— Przerażona klątwą, którą rzuciła na nią Lara, gdy Cerro odmówiła jej pomocy i wypędziła na mróz — wtrąciła Keira Metz. - Gdyby nie przygarnęła dziecka, miały na nią i na cały jej ród spaść straszliwe klęski…
— To właśnie są bajeczne ornamenty, z których zrezygnowała Francesca — przerwała Filippa Eilhart. - Trzymajmy się faktów.
— Prorocze zdolności Wiedzących ze Starszej Krwi są faktami — powiedziała Ida Emean, unosząc oczy na Filippę. - A powtarzający się we wszystkich wersjach legendy sugestywny motyw proroctwa daje do myślenia.
— Daje do dziś i dawał niegdyś — potwierdziła Francesca. - Pogłoski o klątwie Lary nie cichły, przypomniano sobie o nich nawet po siedemnastu latach, gdy przygarnięta przez Cerro dziewczynka, nazwana Ria
Fringilla, która nigdy nie słyszała ani o Falce, ani o jej rebelii, uniosła brwi. Francesca zauważyła to.
— Dla królestw północnych — wyjaśniła — były to wydarzenia tragiczne i krwawe, do dziś żywe w pamięci, choć minęło ponad sto lat. W Nilfgaardzie, z którym podówczas Północ nie miała prawie żadnych kontaktów, sprawa zapewne znana nie jest, dlatego pozwolę sobie skrótowo przypomnieć pewne fakty. Falka była córką Vridanka, króla Redanii. Z małżeństwa, które rozwiązał, gdy w oko wpadła mu piękna Cerro, ta sama, która później przygarnęła dziecko Lary. Zachował się dokument, rozwlekle i zawile podający przyczyny rozwodu, ale zachował się również więcej mówiący portrecik pierwszej żony Vridanka, szlachcianki kovirskiej, niewątpliwie półelfki, ale o zdecydowanej przewadze cech ludzkich. Oczy szalonej eremitki, włosy topielicy i usta jaszczurki. Krótko: brzydulę odesłano do Koviru razem z roczną córką, Falką. I wkrótce zapomniano o jednej i drugiej.
— Falka — podjęła po chwili Enid an Glea
— Nilfgaardzcy historycy pisali o tym — przerwała z wyraźnym przekąsem Sabrina Gleyissig. - A pani Assire i pani Vigo niewątpliwie czytały. Skracaj, Francesea, Przejdź do Ria
— Proszę uprzejmie. Ria
— Falka, która urodę przejęła raczej po elfiej babce niż po matce, hojnie obdarzała wdziękami wszystkich swych hetmanów, od szlachty po zwykłych watażków i rezunów, zapewniając tym sobie ich wierność i lojalność. Zaszła wreszcie w ciążę i urodziła dziecko, dokładnie w tym samym czasie, gdy uwięziona w Houtborgu Ria
— Problem polegał na tym, że nikt, włączając w to Ria
— Wówczas wezwano czarodziejów, by zbadali trójkę i ustalili, kto jest kim. Goidemar był tak zawzięty, że po wykryciu bękarta Falki miał zamiar stracić dziecko, i to publicznie. Do tego dopuścić nie mogliśmy. Po stłumieniu powstania na pojmanych rebeliantach dopuszczano się niewypowiedzianych bestialstw, należało nareszcie położyć temu kres. Egzekucja mniej niż dwuletniego dziecka, wyobrażacie sobie? Dopiero powstałyby legendy! A już i tak zaczynała krążyć plotka, że sama Falka urodziła się potworem skutkiem klątwy Lary Dorren, co było oczywistą bzdurą, Falka urodziła się, zanim jeszcze Lara poznała Crege
— Nam? — uniosła głowę Ye
— Tissai de Vries, Auguście Wagner, Leticii Charbo