Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 29 из 75

– To unikatowy manuskrypt, profesorze… Ale żeby nie mówili potem, że odmówiłem wsparcia nauce, dostanie pan fotokopię za jedyne dwadzieścia rubli. A teraz proszę nacieszyć oczy oryginałem.

Profesor odwrócił okładkę i z szacunkiem przeczytał pierwszą stronę. Poniżej tytułu zamieszczono jedną z kilkunastu fotografii. Zobaczywszy ją, Filipow zrozumiał bardzo dużo. Sportretowany na stronie tytułowej autor dzieła w niczym nie przypominał wychudłego starca, umierającego na gruźlicę w zawszonym baraku. Tylko oczy, świetliste, przenikliwie patrzące spod krzaczastych brwi, pozwalały odgadnąć tożsamość starego więźnia…

Dywagowanie na temat życia na Marsie w chwili bieżącej nie ma najmniejszego sensu. Być może zamieszkują go jacyś Marsjanie, jednak na obecnym etapie przygotowania bojowego Armii Czerwonej, planeta ta i tak jest poza naszym zasięgiem. Do zagadnienia wrócimy po przezwyciężeniu trudności technicznych.

J. Stalin, Problemy szerzenia ideologii komunistycznej,

referat wygłoszony na XXVII zjeździe WKP(b)

w: Dzieła wszystkie, tom 88, str. 542

Agent wszedł do pokoju pułkownika. Ten oderwał się od studiowania raportu.

– Złe wieści? – Bezbłędnie odczytał wyraz twarzy podwładnego.

– Tak.

– Referujcie.

– Akademik Filipow dobrał się do wspomnień profesora Aleksandra Popowa.

– Tego radiowca?

– Właśnie.

Pułkownik zabębnił palcami po blacie, najwyraźniej z niecierpliwością oczekując dalszych wyjaśnień.

– Znalazł tam pewną informację… – Widząc minę zwierzchnika, wywiadowca przeszedł natychmiast do konkretów. – A więc anteny w rezerwacie zbudował Popow na polecenie Kokuszewa-Mirskiego.

– Cholera. Nie wszystko widać da się wyczyścić… Co jeszcze znalazł?

– W zasadzie tylko ich opis i nazwę majątku. Niestety, sięgnął też do polskiego czasopisma naukowego z 1914 roku i tam wyczytał informację, że Kachowka leży w pobliżu Moskwy.

– Ludziom z działu zabezpieczenia zbiorów bibliotecznych jaja poukręcam.

– Czy mam skonfiskować książkę?

– Nie… Za późno. Jak sądzicie, towarzyszu, zdoła zlokalizować miejsce?

– Chyba tak.

– Opracujcie wykaz wszystkich bibliotek kartograficznych, w których mógłby skorzystać z map, wydanych przed rewolucją i przejdźcie się po nich. Zostawicie wszędzie ostrzeżenia, że gdyby ktoś pytał, ten akurat arkusz uległ zagubieniu jeszcze przed wojną. Coś jeszcze?

– Istnieje przypuszczenie… Nasz informator na targowisku widział, jak Filipow rozmawia z bukinistami.

– Cholera, dawno trzeba było ich wszystkich przeciągnąć na naszą stronę… Znalazł coś?

– Mało prawdopodobne. Ale nie da się tego wykluczyć. Mirski wydał swoją książkę w nakładzie stu egzemplarzy. Przez sześćdziesiąt lat poszukiwań udało nam się zabezpieczyć tylko osiemdziesiąt sześć sztuk. Te czternaście może być dosłownie wszędzie… Co robimy, jeśli znajdzie rezerwat?

– Mam pewną koncepcję – mruknął pułkownik. – Jeśli mu się uda…

Wszelkie publikowane prace naukowe byłego hrabiego Kokuszewa-Mirskiego należy bezwzględnie zabezpieczyć. W tym celu CzK wi

F.E. Dzierżyński, Rozkaz nr 23/1922,

Archiwum Rewolucji Październikowej,

teczka ż-235/4, karta 387

Profesor siedzi w bibliotece. Tym razem jego ulubione miejsce jest wolne. Na lakierowanym blacie stolika leży kilka książek, zamówionych przed chwilą z magazynu. Ich grzbiety są leciutko zakurzone. Największe wrażenie robi pięć opasłych tomiszczy – urzędowy wykaz miejscowości ZSRR. Jeśli kiedykolwiek przyjdzie wam do głowy odnaleźć dowolną, zabitą dechami dziurę, polecam sięgnięcie do tej ce

Oczywiście, istnieją w tym pięknym kraju miejscowości, których położenia z różnych przyczyn nie wolno nikomu zdradzić. Walczące o światowy pokój państwo musi przecież dobrze strzec nazw ośrodków produkujących broń jądrową, czy baz szkoleniowych internacjonalistycznych bojowników o wolność uciskanych narodów…

Te dane znajdziecie w suplemencie. Zasadniczo skorzystać można z niego tylko w czytelni prohibitów, ale przez jakieś niedopatrzenie także on znalazł się na stoliku Filipowa. Tylko nieliczni wiedzą, że istnieje także suplement do suplementu. Zawarto w nim informacje naprawdę ważne. Niestety, odbito go w nakładzie jedynie dziesięciu sztuk i do tej pory nie trafił do biblioteki.

Profesor szuka majątku Kachowka. Nie ma go jednak ani w głównym indeksie, ani w wykazie nazw przedrewolucyjnych. Co dziwne, nie figuruje w spisie osad, doszczętnie startych z powierzchni ziemi podczas wojen domowych i światowych. Nie ma go także w indeksie. A przecież artykuł w polskim czasopiśmie „Wszechświat” wyraźnie wspomina, że warszawski dzie

Filipow otwiera raz jeszcze oprawiony rocznik „Wszechświata”. Słownik rosyjsko-polski leży w zasięgu jego ręki, ale astronom nawet nie spogląda w tamtą stronę. Język polski, wbrew pozorom, nie jest trudny do zrozumienia. Sporo wyrazów ma podobne brzmienie. Jeśli dobrze zna się ukraiński, można od biedy poradzić sobie bez słownika. Akademik ponownie czyta początek artykułu… A potem zaczyna świtać mu pewien, nader ryzykowny pomysł.

Osobnym problemem było zainstalowanie w sondzie aparatu radiowego, któren byłby zdolnym wysłać wiadomość przez tysiące kilometrów przestrzeni, wypełnionej li tylko eterem. Sama konstrukcja, według Popowa, nie przedstawiała sobą trudności, jednak problemem zasadniczym było jej zasilanie.

Rozważaliśmy wykorzystanie akumulatorów Edisona, jednak ich wielkość, waga i ograniczony czas działania wykluczały ich praktyczne użycie. Bo i pomyśleć tylko, trudno w sondzie, która ważyć ma nie więcej niż trzydzieści funtów, umieszczać beczkę kwasu o objętości trzystu litrów! Tu znowu z pomocą pospieszył Szczepanik, proponując mały akumulator, na kilka tylko minut wystarczający, połączony miedzianym drutem z płytkami selenu, na zewnątrz sondy umieszczonymi. Światło Słońca, padając na selen, wzbudzić powi

Cywilizacja Marsa

Jeśli pociągają was uroki aktywnego wypoczynku, polecam szczerze nabycie książki „Okolice Moskwy – przewodnik pieszego turysty”. W tej dość opasłej książce, liczącej bez mała trzysta stron, zawarto dane na temat przeszło czterdziestu tras wycieczkowych, rozrzuconych wokół tego pięknego miasta. Opracowano ją niezwykle stara

Przewodnik doczekał się dotąd jedenastu wydań. Każde jest, oczywiście, drobiazgowo aktualizowane. W miarę, jak gęstnieje wokół stolicy ZSRR sieć ośrodków obrony przeciwrakietowej, zakładów zbrojeniowych oraz rezerwatów i daczy wysokich rangą towarzyszy z politbiura, niektóre miejscowości znikają z wykazu, a trasy zwiedzania ulegają pewnym modyfikacjom. Warto zawsze korzystać z najnowszego wydania.

Najlepiej zdobyć je w klubach pieszego turysty. Jedynym mankamentem jest wysoka cena tego dzieła, sięgająca zawrotnej sumy osiemdziesięciu rubli. Ta cena nie powi

Każdy nabywający przewodnik zostaje też automatycznie członkiem Stowarzyszenia Turystów Pieszych, co pozwala na zniżki przy zakupie i